Artykuł z Naszego Dziennika - Poniedziałek, 10 listopada 2014
W kontekście obrad synodu biskupów w Rzymie na temat małżeństwa i rodziny warto przywołać protestancką koncepcję małżeństwa Marcina Lutra, co pozwoli głębiej uchwycić istotę zaistniałej problematyki.
Źródłem ostatecznej i wiecznej prawdy jest Bóg objawiony jako Ojciec, Syn Boży i Duch Święty, będący jednym Bogiem przez jedno Bóstwo i zarazem Trójosobowym. Ten Pan Bóg jest Stwórcą wszechświata, a także małżeństwa jako związku jednego mężczyzny z jedną kobietą. Kluczową więc kwestią dla właściwego zrozumienia genezy, natury, właściwości, dóbr i celowości małżeństwa i rodziny jest w nauce Urzędu Nauczycielskiego Kościoła Chrystusowego niezmienna prawda o ich absolutnie doskonałym Kreatorze istniejącym jako odwieczna tożsamość m.in. Prawdy, Miłości, Prawa, Sprawiedliwości, Miłosierdzia i Świętości. By zrozumieć protestanckie myślenie o małżeństwie, należy zapytać, jak Marcin Luter jako inicjator reformacji pojmuje Boga.
Bóg Lutra jako proces – podstawą zasadniczej zmienności małżeństwa
W kwestii rozumienia Boga każda refleksja teologiczna opiera się na odpowiednich podstawach filozoficznych. Marcin Luter zerwał z tradycją realizmu poznawczego, którą reprezentował św. Tomasz z Akwinu czy inni święci nauczyciele Kościoła rzymskokatolickiego. Luter sądzi w swojej „Heidelberskiej rozprawie” z 1518 roku, że na Wcieleniu Syna Bożego załamała się cała filozofia realistyczna. Co to oznacza w kwestii poznania Pana Boga jako Istoty najdoskonalszej, wiecznej, istniejącej poza czasem i przestrzenią kosmosu, niepodlegającej żadnym procesom?
Ponieważ Syn Boży stał się człowiekiem, więc Luter wyprowadza z tej prawdy następujący wniosek: Bóg stał się człowiekiem, czyli bytem skończonym, dlatego cała prawda o niezmienności Boga zostaje zakwestionowana. Czy zatem Luter ma rację, iż Bóg jest procesem, czy nauczanie Magisterium Kościoła o Bogu jako bycie wiecznie świętym i niebędącym żadnym procesem? Co się stało faktycznie we Wcieleniu Syna Bożego? Także to pytanie stało u samych podstaw dysput uczestników synodu biskupów, chociaż pierwszorzędnie rozprawiano o związku małżeńskim dzisiaj.
Luter pisze: „My nie dyskutujemy tak jak gramatycy”, a gramatykami nazywa starych mędrców – metafizyków greckich oraz wielkich nauczycieli katolickich, jak np. Tomasza z Akwinu, Bonawenturę i innych. Co to znaczy być „gramatykiem”? To powiedzieć, że Bóg jest tylko Bogiem i nikim innym, a człowiek jest tylko człowiekiem i nikim innym. Ale to nie jest jego teologia. Dlaczego? Ponieważ Luter mniema, że absolutnie „tym samym są persona et essentia”, czyli Natura i Osoba Boga. Klasycznie biblijne i katolickie rozumienie Boga rozpada się w takim ujęciu, ponieważ eklezjalna nauka o Trójcy Świętej brzmi: Bóg jest wprawdzie jeden co do Bóstwa, ale ten sam Bóg istnieje w trzech różnych Osobach: Osoba Boga Ojca nie jest Osobą Syna, Osoba Syna nie jest Osobą Ducha Świętego, a Osoba Ducha Świętego nie jest Osobą Boga Ojca. Gdybyśmy absolutnie utożsamili Osobę i naturę Boga, to w Bogu nie potrafilibyśmy wyodrębnić trzech Osób Boskich, a w inkarnacji Logosu Ojca mielibyśmy do czynienia z wcieleniem samego Bóstwa, a nie drugiej Osoby Boskiej, czyli Syna Boga Ojca.
Bóg jako całość złożona z części
Luter zachowuje, jeśli chodzi o pojęcia, że jest natura Boska, czyli essentia, i są Osoby Boskie, ale nadaje im zasadniczo inną interpretację, twierdząc, iż natura Boga jest podzielona, że to bycie Osób Boskich oznacza, iż natura Boska nie jest absolutnie jedna, tylko że natura Boska jest podzielona, co podważa prawdę o absolutnej jedności Boga. Jeżeli w naturze Boskiej, czyli w tym, co czyni Boga Bogiem, jest podział, czyli mamy części, tzn. że Bóg jest złożony. A jeżeli Bóg byłby złożony, to nie można by o Nim powiedzieć, że jest On Bytem absolutnie prostym, tzn. że musiałby istnieć jakiś inny byt, który dokonałby złożenia Boga z Jego części, co jest nie tylko intelektualnym absurdem, lecz ponadto absurdem wiary, który nie pozwalałby przypisać Bogu jakiejkolwiek doskonałości, nie mówiąc o wiecznej świętości. Luter traktuje konsekwentnie osoby ludzkie oraz cały kosmos jako części tegoż Bóstwa, łącznie z czasem i przestrzenią tego świata, a także łącznie z aniołami oraz paradoksalnie także z szatanem i z pozostałymi upadłymi aniołami, ponieważ stworzenie pojęte zostaje przez Lutra jako wewnętrzny proces w samym Bogu Objawionym, do czego doprowadziły go fałszywe przesłanki filozoficzne np. neopitagorejskie. Luter nie pozostawia żadnych złudzeń, twierdząc w Komentarzu do Księgi Psalmów: „Zanim Bóg stał się Bogiem, musiał najpierw stać się szatanem”. Czym jest szatan? Tak jak człowiek i każdy anioł, każde zwierzę, każda roślina i każde istnienie w kosmosie – częścią Boga. Skoro tak musi być, że sam „Bóg musi stać się szatanem”, czyli Bóg jest wtedy pojmowany jako wieczny i ciągle zaspokajający się popęd. Tę nową definicję Boga, którą zaproponował Marcin Luter, przejęli wszyscy idealiści niemieccy – tylko z małą korektą u Kanta – Marks z Engelsem i oczywiście cały ruch komunistyczny, i ruch nazizmu niemieckiego, i cały ruch genderyzmu, i cały ruch feminizmu, ponieważ w badaniach naukowych istnieją proste linie pomiędzy wszystkimi trendami feministycznymi i homoseksualnymi do protestanckiej teologii Lutra.
Luter: Bóstwo staje się człowiekiem
Bóg staje się człowiekiem, czyli druga Osoba Trójcy Świętej w unii hipostatycznej jednoczy Naturę Bożą z naturą ludzką, którą Jezus w aspekcie ciała przyjmuje od Niepokalanej Maryi Dziewicy, Matki Bożej. A czym jest unia hipostatyczna? To jest unia natur, bo hypostasis oznacza substancję i naturę, która nie jest wymieszaniem Natury Boskiej z ludzką, tylko faktycznym zjednoczeniem. Prawdziwa natura ludzka w sensie duszy, ducha i ciała ludzkiego Jezusa jest jednoczona na wieki i nierozerwalnie z Jego odwiecznym Bóstwem. Syn Boga Ojca połączył się z naszą naturą i zjednoczył ją w Podmiocie, który nazywa się Drugą Osobą Trójcy Świętej. Niczego swoją ludzką bytowością nie dodając do bytowości wiecznie i absolutnie doskonałej, którą jest On jako Logos.
W odróżnieniu od nauki Kościoła Luter twierdzi, że nie można rozdzielić pomiędzy Bóstwem a Osobą Boską, w związku z tym Luter pisze: „Jehowa staje się człowiekiem”, czyli Natura Boska staje się naturą ludzką, a to jest sprzeczność. Treść unii hipostatycznej w Osobie Chrystusa oznacza, że Jego Boskość niczego do siebie nie dodaje, ponieważ Boskość we Wcieleniu pozostaje Boskością, ale teraz istnieje w jedności z naturą ludzką.
List św. Pawła Apostoła do Filipian, mówiąc o Wcieleniu Jezusa, używa pojęcia „kenozy”, „upokorzenia się” Syna Bożego i wyjaśnia, że do Osoby i Bóstwa Jezusa zostaje dołączona rzeczywistość natury ludzkiej. Wprawdzie w śmierci Jezusa z Nazaretu nastąpiło rozłączenie się Jego ciała na trzy dni, ażeby po trzech dniach Mesjasz Pan zmartwychwstał w swoim ciele.
Dlatego rozumiemy, że zasada bytu, tożsamości, niesprzeczności, przyczynowości oraz najwyższe zasady prawnonaturalne, jak: „dobro należy czynić, a zła unikać”, pozostają w mocy swojej ważności i aktualności, bo Osoba Syna Bożego pozostawia swoją tożsamość na wieki i tylko chodzi o to, że ta tożsamość przyjęła naturę ludzką ze względu na nasze zbawienie, tj. po to, żeby przyjąć wszystkie skutki grzechu na siebie, łącznie z przejściową śmiercią ciała, ale po zmartwychwstaniu powrócić z uwielbionym ciałem do Domu Ojca.
Stworzenie jako wewnętrzny rozwój Stwórcy
Dostrzegamy w teologii dialektycznej Marcina Lutra fakt stworzenia świata i człowieka jako proces wewnątrz samego Boga. A Kościół uczy, że akt stworzenia świata jest aktem stwórczym ad extra Boga, czyli na zewnątrz Boga. U Lutra wieczność musi być ukonstytuowana przez czas, Bóg w swojej naturze musi być ukonstytuowany naturą ludzką, zwierzęcą, roślinną i całej materii nieożywionej. Mamy więc do czynienia z podzieleniem Boga. Na ile części? Na tyle, ile jest stworzeń, aniołów, mocy niebiańskich i stworzeń całego kosmosu. Czy my jesteśmy gdzieś na zewnątrz Boga? Nie, bo tego zewnątrz Boga nie ma u Lutra. Nie jesteśmy też na zewnątrz wieczności, bo czas nie jest bytem stworzonym ad extra wieczności, tylko jest immanentnym procesem w samym Bogu. W związku z tym, jeżeli cokolwiek dzieje się na świecie, to jest aktem i procesem Kreatora.
Przy tym panteistycznym pojęciu Boga Marcina Lutra nikt nie może powiedzieć: „Ja myślę”, bo nasze myślenie jest przecież myśleniem Boga; ani też: „Ja jestem wolny”, bo przecież nasza wolność jest iluzją z tej racji, że wolnym może być już tylko Pan Bóg. Nikt z ludzi nie może twierdzić: „Ja pamiętam”, ponieważ jako część Boga nie mam takiego prawa, skoro nasza pamięć jest też częścią pamięci Boskiej. Dlaczego człowiek wypowiada jednak swoje „ja”? Tylko dlatego, żeby Pan Bóg, który pierwotnie nie wie, kim jest, mógł wreszcie zrozumieć, kim jest. Bo On nie wie, że jest odwieczną Mądrością, tylko przez mądrość ludzką ma dopiero zdobyć mądrość. Kto zatem decyduje według Lutra o wszystkich doskonałościach Boga? Tradycja myśli ludzkiej po Lutrze odpowiada w swoich reprezentantach, jak np. Fichte, Schelling, Hegel, Marks, Engels, jasno, że to człowiek.
Od totalnej subiektywizacji rzeczywistości do totalnej subiektywizacji wiary
Jak jest określony akt wiary protestanta, skoro istnieje on już bytowo jako część w samym Bogu? Protestant mówi tak: „Tylko wtedy jest w tym ułamku chleba Bóg, jeżeli ja o tym zadecyduję”. Co to oznacza? Że dopiero w człowieku Pan Bóg uzyskuje swoją bytowość, rozumność, mądrość, wolność i inne ideały.
Trafnie tłumaczy to zagadnienie wiary w katolicyzmie i protestantyzmie Ojciec Święty Benedykt XVI w encyklice „Spe salvi”… [fragment encykliki jak w oryginale]
Pełna sekularyzacja małżeństwa w protestantyzmie Marcina Lutra?
Skoro tak, to czym jest małżeństwo? Luter pisze z jednej strony, że „Bóg stworzył mężczyznę i kobietę”… [cały fragment o małżeństwie jako rzeczy światowej]
Poniżenie Urzędu Piotrowego i radykalna odmowa względem kościelnego prawodawstwa małżeńskiego
Odpowiednio mówił Luter o prawie Kościoła… [odpowiedni fragment]
Akceptacja poligamii
Dowodem na to jest odpowiedź Marcina Lutra na pytanie Filipa von Hessen…
Współżycie przedmałżeńskie nie jest traktowane przez Lutra jako cudzołóstwo
Tak zwany związek na próbę…
Grzech cudzołóstwa jako podstawa rozwodu w myśli Lutra
Luter popada w sprzeczności…
Podsumowanie
Największym błędem Marcina Lutra w rozumieniu małżeństwa… [całe podsumowanie artykułu]
Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL